Paradoks
Nikt nie jest słaby gdy płacze, jeśli jego łez to było warte,
Chociaż ciężko w to uwierzyć, żyjemy w świecie barier,
Tu gdzie uczucia milkną, tu gdzie każdy wydaje sie głazem,
Tu z nadejściem jesieni, opadające liście szepczą o stracie,
Z nimi burzliwe emocje, wirują między radością a żalem,
Ciągle wraca jak mantra, a bólu jest coraz więcej,
Mówią że czas leczy rany, nie mówią że niesie następne,
Nienawidzę czy kocham, nie chce widzieć a tęsknię..
Nieustannie gubię się w sobie, w tobie, w tym całym obłędzie.
I już nie wiem którędy mam iść, gdzie nie pójdę - droga nie tędy.
Wszędzie czuje te błędy, chłodnym cieniem minionych dni..
Krążą nade mną jak sępy, czy jeśli przeproszę wybaczą mi?
Ale zanim przeproszę odpowiedz, gdzie w tym wszystkim jesteś ty?
Myśli o tobie odeszły tak nagle, minęły równie szybko jakoby sny.
Te burzliwe chmury odeszły, a z nimi ten żal który czułem..
Gdybym miał wypić za błędy, to trzeźwy bym nie był w ogóle.