Echo

2024-10-15

Niebo było ciężkie, nabrzmiałe od chmur, jakby zbierało się na deszcz, ale on nigdy nie spadł. Przechodziłem przez miasto, którego ulice znałem kiedyś jak własne myśli, a teraz wydawały się zupełnie obce. Każdy zakręt prowadził do wspomnień, które chciałem wyrzucić z głowy, ale one i tak wracały, uparte jak echo.
W kieszeni trzymałem skórzany notes, ten sam, w którym zapisałem nasze rozmowy, zanim zniknęłaś. Pamiętasz? Teraz ten notes to tylko kolekcja słów, które znaczą coraz mniej. Jak ja. Jak my.
Usiadłem na ławce. Liście szumiały w takt moich myśli, a wiatr rozwiewał wszystko, co chciałem zatrzymać. "Jak mogło to tak się skończyć?" – zapytałem samego siebie, choć znałem odpowiedź. Wciąż widziałem Twoje oczy, kiedy mówiłaś, że miłość to nie tylko chwile radości, ale też te, w których trzeba nauczyć się puszczać. Nigdy się tego nie nauczyłem.
Po chwili wyciągnąłem z kieszeni zdjęcie. To, na którym śmiejesz się na tle letniego nieba. Wyglądałaś tak, jakbyś była częścią światła, którego nikt nie mógłby zgasić. A jednak to światło przygasło, w Tobie i we mnie.
"Powiedz coś" – szepnąłem, jakbym mógł Cię usłyszeć przez te wszystkie kilometry ciszy. Ale odpowiedziały mi tylko kroki kogoś, kto przeszedł obok, nie zauważając mojego istnienia. Może i lepiej, bo to, co zostało ze mnie, nie było warte uwagi.
Wstałem i poszedłem przed siebie, mijając budynki, które kiedyś były naszą sceną.
Za ostatnim zakrętem zobaczyłem coś, co mnie zatrzymało. Stary neon, który zawsze migotał, teraz świecił jasno, jakby nigdy nie miał zamiaru gasnąć. "Otwarte 24h", głosił napis, choć w środku było pusto. Przypomniało mi to nas – zawsze gotowi na rozmowę, na wszystko, ale w środku pusto.
Stanąłem tam na chwilę, pozwalając myślom płynąć, choć wiedziałem, że nie przyniesie mi to ulgi. W końcu wyjąłem notes, otworzyłem na pierwszej stronie i napisałem: "Wszystko, co piękne, brukuje piekło". Zostawiłem go na parapecie, bo wiedziałem, że nie potrzebuję go już więcej. To, co kiedyś miało znaczenie, teraz było tylko słowami na papierze.
Odszedłem, a neon za mną wciąż świecił. Być może był dla kogoś innego. Dla mnie pozostało tylko echo, które wciąż szeptało Twoje imię.

Share
© 2024 Uliczna Poezja, Degatoja, Polska
Strona utworzona za pomocą usługi Webnode Ciasteczka
Załóż darmową stronę internetową! Ta strona została utworzona w kreatorze Webnode. Stwórz swoją własną darmową stronę już teraz! Rozpocznij